Dariusz Figura
Kandydat do Rady Warszawy
 

Śmieci – po co ten bałagan ?

Gospodarka odpadami komunalnymi czyli popularnie mówiąc „śmieciami” cały czas jest bardzo dużym problemem dla Warszawy, pojawiało się i nadal pojawia wiele wątpliwości czy obecne rozwiązania w tym zakresie mają sens. Chciałbym krótko przybliżyć ten temat.

W lipcu 2011 dokonała się w Polsce rewolucja ustawodawcza w systemie gospodarki odpadami komunalnymi. Polska była zmuszona zmienić prawo tak by dostosować się do wymogów dyrektyw unijnych. Dyrektywy te precyzją jednak jedynie konkretne cele (związane ze sposobem zagospodarowania odpadów - najogólniej chodzi o to by jak najmniej śmieci trafiało na wysypiska czyli żeby odzyskiwać możliwie dużo surowców wtórnych), które ma spełnić system gospodarki odpadami ale już nie konkretny kształt systemu – w poszczególnych krajach systemy gospodarki odpadami komunalnymi wyglądają bardzo różnie. Przyjęta głosami PO, SLD i PSL ustawa wybrała jedne z najgorszych możliwych rozwiązań. Na dostosowanie się do nowych rozwiązań był czas do 30.06.2013.

Co się zatem zmieniło się na mocy przyjętych rozwiązań. Poprzednio system był organizowany niejako oddolnie – każdy właściciel nieruchomości czy zarządca we wspólnocie lub spółdzielni sam wybierał firmę odbierającą śmieci, sam ustalał z nią warunki współpracy, w tym ceny, sam też, gdy nie spełniała ona oczekiwań mógł zmienić ją na inną. Teraz za zadanie organizacji całego systemu miał się wziąć samorząd - czyli urzędnicy, wybierając firmy w przetargu i tworząc cały aparat urzędniczy do nadzoru i kontroli całego systemu. A mieszkańcy mieli pokryć tego koszty w postaci wnoszonych opłat – bez możliwości wyboru czy choćby zmiany wybranej przez samorząd firmy. Nie wiem jak można było uwierzyć, że tak budowany przez urzędników system miałby działać bardziej efektywnie i taniej niż dotychczasowy system.

Druga poważna zmiana to przyjęcie, że opłata za wywóz i zagospodarowanie śmieci jest dla mieszkańców opłatą ryczałtową, niezależną od ilości „wyprodukowanych” śmieci, co zdaniem autorów ustawy miało zachęcać do tego by śmieci trafiały do pojemników a nie do lasu. Ale tym systemem nie objęto już np. odpadów budowlanych czy przedsiębiorców, dla których nadal ceny zależą od ilości wytworzonych odpadów. A mieszkańcy często też, mimo wnoszonych opłat,  nie są się w stanie doczekać się na terminowy wywóz odpadów. Efekt - śmieci w lasach nadal są.

Zaprojektowany zły system został ponadto w Warszawie jeszcze źle wdrożony. Najpierw Warszawa opóźniła się z przetargami, początkowo próbując „ustawić” (zgodnie z werdyktem KIO) przetarg pod miejską spółkę MPO, potem zmieniając lekko warunki ale też w taki sposób by znowu MPO mogło być głównym beneficjentem przetargu (ogólnie warunki wykluczały z przetargu mniejsze firmy). W końcu do obsługi Warszawy wybrano 3 firmy, gdzie dwie główne to MPO i Lekaro (znana m.in. z telewizyjnych programów interwencyjnych, gdzie udowadniano, że śmieci z tej firmy trafiają często nie do odpowiednich instalacji ale na żwirowiska).

Jeszcze w 2012 w Warszawie było ponad 100 firm zajmujących się odpadami komunalnymi, po roku zostało ok. 40, na końcu zostały 3…. Mamy zatem do czynienia z oligopolizacją rynku co na pewno odbije się w przyszłości wyższymi opłatami dla mieszkańców - ale to będzie już po wyborach….

Nie zadbano też by oddzielne zorganizować przetarg na odbiór śmieci od mieszkańców (jak najbardziej konkurencyjny – dopuszczający do udziału jak najwięcej firm) a oddzielnie na zagospodarowanie zebranych odpadów – by miasto miało jak najlepsze mechanizmy kontroli gdzie trafiają śmieci z Warszawy. Przy obecnych umowach nadal nie ma nad tym pełnej kontroli bo wiele zadań jest realizowanych przez podwykonawców wybranych w przetargu największych firm.

Nowy system został teoretyczne wdrożony w całej Warszawie od 1 sierpnia 2014 ale nadal są istotne problemy z jego funkcjonowaniem, w szczególności brakiem niezbędnej liczby pojemników czy terminami odbioru odpadów takimi, by pojemniki się nie przepełniały. W obecnym systemie brak jest też przede wszystkim efektywnych ułatwień i zachęt związanych z segregacją odpadów – w niektórych krajach np. nie płaci się w ogóle za śmieci posegregowane traktowane jako wartościowy surowiec wtórny. Nie zadbano też wcześniej (i nadal brak jest niezbędnych starań w tym zakresie) o właściwą informację (poczynając często od najprostszych informacji typu kiedy będzie wizyta śmieciarki) i edukację. To tylko najgrubsze problemy a jest też wiele innych, nie wspominając też choćby o poziomie opłat.

I na koniec jeszcze trochę o naszej dzielnicy. Po tej całej „reformie” Bielany stały się realnie największym śmietnikiem Warszawy – właśnie u nas jest największe nasycenie instalacji śmieciowych z Zakładem Unieszkodliwiana Odpadów Komunalnych „Radiowo” na czele, gdzie trafiają śmieci zbierane przez MPO z prawie połowy Warszawy.

Problem Radiowa, w szczególności problem niemożliwej do wytrzymania odorowości narasta od ponad roku, przechodząc przez organy samorządu dzielnicy, przez komisje i sesje Rady miasta ale bez istotnych rezultatów – działania w tym zakresie są blokowane przez Platformę Obywatelską. Nie można uzyskać jakichkolwiek konkretnych deklaracji, co do harmonogramu działań związanych z bezzwłocznym ograniczeniem odorowości istniejących instalacji a w niedługiej perspektywie przeniesienia wysypiska i wszystkich instalacji na czele z instalacją kompostowania. To jedno z najpilniejszych zadań dla nowego, miejmy nadzieję, prezydenta.

Reformy zatem lepiej lub raczej gorzej wdrożono ale problemy pozostały, szczególnie na Bielanach. Sposób wdrożenia dyrektyw unijnych w postaci konstrukcji nowego, w pełni zależnego od decyzji władz polskich, kształtu systemu gospodarki odpadami komunalnymi jest według mnie miernikiem jakości władzy publicznej i to zarówno na poziomie kraju jaki na poziomie samorządu. I tego testu Platforma Obywatelska i SLD (uchwalając wspólnie ustawę a potem realnie współrządząc w Warszawie) nie zdały.

 

Czy jesteśmy skazani na korki ?

Warszawa w rankingach znajduje się na czele najbardziej zakorkowanych miast Europy. Czy coś możemy realnie zrobić z tym problemem ?

Najważniejszym zadaniem z tym związanym jest wyprowadzenie z Centrum ruchu tranzytowego. Temu służą obwodnice miejskie – trzeba dokończyć pełną (a nie „ogryzek” jak proponuje Pani Prezydent) obwodnicę śródmiejską od Ronda Wiatraczna do węzła „Żaba” oraz wymusić szybkie dokończenie układu obwodnic ekspresowych przez GDDKiA, z obwodnicą południową i wschodnią. Należy też poprawić parametry ruchu na pozostałych odcinkach obwodnicy śródmiejskiej.

W ruchu do Centrum należy postawić na transport zbiorowy, przede wszystkim najbardziej efektywny (ale też bardziej ekologiczny – mniej zanieczyszczeń powietrza) transport szynowy – oczywiście głównie częściej kursujące metro ale też należy zwiększyć rolę tramwajów, które poruszając się po wydzielonych torowiskach, przy zapewnieniu dla nich priorytetu przejazdu mogą na pewno być szybszym środkiem transportu niż obecnie. Nadal nie wykorzystana jest też w pełni rola transportu kolejowego wewnątrz aglomeracji warszawskiej. Zwiększeniu roli transportu publicznego ma też sprzyjać propozycja bezpłatnej komunikacji dla mieszkańców Warszawy, która znalazła się w programie kandydata na prezydenta Jacka Sasina.

Co należy jednak zrobić z ruchem samochodów, który i tak trafia po części do Centrum ? Po pierwsze powinien być on efektywnie zarządzany – temu służą nowoczesne systemy sterowania ruchem (inne miasta je realizują a Warszawa zrezygnowała z tej inwestycji finansowanej ze środków unijnych w 85 % !), z priorytetem dla transportu publicznego oraz aktywną informacją dla kierowców np. o zalecanej prędkości jazdy czy aktualnych utrudnieniach ruchu i propozycjach objazdów. Należy też stworzyć program drobnych usprawnień w ruchu typu powszechne „zielone strzałki” czy wydzielone pasy do skrętu.

Nie można dopuścić też do sytuacji gdy część ruchu w Centrum generują samochody poszukujące miejsca parkingowego - z obiecanych w 2006 roku przez Panią Prezydent sieci parkingów podziemnych nie powstał ani jeden !

Oczywiście bardzo ważna jest też koordynacja wszelakich remontów i inwestycji, z jednoczesnym skracaniem terminów prac. Obecne władze miasta mają tu duży udział w utrudnianiu życia warszawiakom.

Jak te powyższe wskazania mogłyby być zaadaptowane dla potrzeb Bielan i Żoliborza ?

Przede wszystkim nie należy szkodzić a przykładem szkodnictwa jest sposób prowadzenia inwestycji budowy kolektora wodno-ściekowego wzdłuż ul. Marymonckiej. Te prace powinny być znacząco szybsze i rozłożone na etapy (i tak prace nie są jednocześnie prowadzone na całej długości …) tak by nie zwężać ul. Marymonckiej na całej długości. Najbardziej uciążliwe prace powinny być realizowane w czasie wakacji, by dodatkowo nie dezorganizować ruchu jak jest to obecnie na skrzyżowaniu z ul. Podleśną.

Jeśli chodzi o ruch tranzytowy to docelowo kluczowe jest przedłużenie Trasy Mostu Północnego do nowego wyprowadzenia Trasy S7 na Gdańsk – ale jest to nierealne w ciągu najbliższych kilku lat, ponieważ budowa przez GDDKIA tego odcinka S7 utknęła, m.in. z powodu forsowania jej przebiegu nieakceptowanego przez mieszkańców naszej dzielnicy.

Obecnie ruch tranzytowy z Mostu Północnego w kierunku Bemowa ma teoretycznie przejąć poszerzona ul. Kasprowicza i Reymonta ale na ile to będzie efektywne rozwiązanie zależy od organizacji ruchu i dobrej synchronizacji świateł na węzłach komunikacyjnych przy stacji metra Młociny i Wawrzyszew.

Błędem jest forsowana przez obecne władze koncepcja Trasy Mostu Krasińskiego z wprowadzeniem istotnych potoków ruchu na Pl. Wilsona i dalej w ciąg ul. Krasińskiego. Tutaj trzeba przeciwdziałać takim pomysłom wprowadzającym ruch tranzytowy do zatłoczonego Centrum dzielnicy.

Co można zrobić z komunikacją zbiorową ? Najprostsze jest przyjrzenie się obecnym liniom i rozkładom jazdy, przypominam chociażby temat zlikwidowanej popularnej linii 520. Pojawiają się pomysły i pytania dotyczące przedłużenia I linii metra w kierunku cm. Północnego a dalej nawet do Łomianek. To droga inwestycja ale należy się przyjrzeć potencjalnym korzyściom, być może taka inwestycja powinna być powiązana z sensownym zagospodarowaniem terenów za Hutą Warszawa (ale nie na cele budownictwa mieszkaniowego, bo do tego ten teren się nie nadaje). Potencjalną tańszą alternatywą mogłoby być przedłużenie linii tramwajowej wzdłuż ul Pułkowej m.in. do obiektów UKSW.

Poza tym z inwestycji tramwajowych jedyną w miarę szybko realną a potencjalnie sensowną inwestycją mogłoby być przedłużenie linii tramwajowej z pętli Marymont w kierunku osiedla Ruda, potencjalnie z wykorzystaniem tramwajów dwukierunkowych, bo brak jest dobrego miejsca na nową pętlę. Nie wiadomo jednak czy taka inwestycja nie spotka się z sprzeciwem okolicznych mieszkańców.

Bielany i Żoliborz zmagają się z problemem braku miejsc parkingowych, przy czym część takich miejsc zajmują osoby dojeżdżające do metra – tę dolegliwość można by jednak próbować zmniejszyć poprzez zwiększenie w szczycie porannym i popołudniowym częstotliwości linii autobusowych i tramwajowych dowożących mieszkańców do metra oraz powiększenie pojemności parkingu P&R przy końcowej stacji metra (są takie możliwości) oraz m.in. uruchomienie wreszcie parkingu podziemnego przy stacji metra Pl. Wilsona. Konieczne jest też oczywiście nie likwidowanie a wygospodarowywanie nowych miejsc parkingowych przy prowadzonych remontach ulic.

Dobry efekt komunikacyjny (zwiększenie płynności ruchu i zmniejszenie korków) może dać przedłużenie ul. Broniewskiego do ul. Wólczyńskiej, wraz z jej poszerzeniem oraz wydzieleniem pasów do skrętu (m.in. węzeł z ul. Conrada).

Pojawiają się też pomysły poszerzenia ul. Broniewskiego, jednak bez gruntownej reorganizacji ruchu na rondzie „Radosława” oraz Pl. Grunwaldzkim taka inwestycja nie polepszy sytuacji bo korki będą się i tak pojawiać już od Pl. Grunwaldzkiego. Ten węzeł wymaga też przebudowy w związku ze zwiększonym ruchem od ul. Rydygiera i nowych osiedli Żoliborza Południowego (które z kolei wymagają oddzielnych inwestycji w infrastrukturę drogową i usług publicznych, jak np. przedszkole).

Jeśli chodzi o drobniejsze Inwestycje sprzyjające płynności ruchu to byłyby to oczywiście „zielone strzałki” oraz dodatkowe pasy do skrętu na skrzyżowaniach, tutaj pomysłów jest wiele np. wydzielenie pasów do skrętu na ul. Krasińskiego na odcinku od strony Powązkowskiej, przy skrzyżowaniu z ul. Broniewskiego.

Pozostaje pytanie o dostępne środki na takie inwestycje ale trzeba przypomnieć, że Żoliborz a zwłaszcza Bielany należą do najbardziej poszkodowanych dzielnic jeśli chodzi o podział tzw. środków wyrównawczych kierowanych do dzielnic z miasta. I czas to zmienić.

 


 
Strona główna   |  Radny 2006-2014 - Misja   |  Radny 2006-2014 - Czym się zajmowałem   |  Moje plany na następną kadencję   |  Artykuły   |  Galeria   |  Kontakt do mnie